• Wpisów:423
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 00:26
  • Licznik odwiedzin:54 418 / 3458 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Trzy pary, trzy splatające się historie. Bardzo udana komedia romantyczna.

Anime jest z 2008 roku i zawiera 12 odcinków po 24 minuty każdy.

Yaoi, yaoi, yaoi. Gdzie nie spojrzeć Yaoi.
Jest to niewątpliwie udana, nie, najlepsza seria yaoi jaką widziałam. Przyznaję, że nie widziałam ich za wiele.
Komedia przeplatana poważnymi rozterkami serca, o miłości męsko męskiej w realnym świecie - uwaga, uwaga w tym anime są kobiety! - w ładnej oprawie graficznej i przyjemnych dźwiękach openingu i endingu.
Zawsze coś się dzieje i już na samym początku jesteśmy wrzucani w wir wydarzeń.
Pierwsza para Usagi(Usami) i Misaki to związek pisarza yaoistycznych opowiadań i młodego licealisty. Dzieli ich 10 lat różnicy lecz najlepiej się dogadują na tle pozostałych dwóch par.
Później poznajemy profesora, szkolnego przyjaciela Usamiego, oraz jego pierwszą prawdziwą i spełnioną miłość - sierotę która uparcie dąży do wszystkiego co chce. Na początku ta para mnie irytowała, potem mi się spodobała.
Trzecia to związek kolejnego profesora z młodszym od siebie bratem jego ex-żony. Shinobu, bo tak nazywa się młokos działał mi wybitnie na nerwy.
Przyjemny relaks, odpoczynek. To oferuje nam ta seria. Jest niewątpliwie godna polecenia.
  • awatar Gość: Ten filmik... Był taki odcinek?? Jak tak to który?? (By chyba jakiś pominęłam... ;/.) A blog jest zaje-isty ! ;d.
  • awatar nice_to_meet_you: Tak nie ma nic piękniejszego niż Junjou Romantica ^ ^
  • awatar Maria Holic: absolutnie kocham uwielbiam i jeszcze raz kocham
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Aktorska wersja ultrapopularnej serii, niewiele ustępująca animowanej wersji w odcinkach.

Film jest z 2005 roku i trwa 113 minut.

Polowałam na niego długo, jeszcze dłużej będę polować na 2 część. Ta bowiem ekranizuje to co działo się od 1 odcinka do momentu poznania Hachi z Takumim.
Nie ma co się tutaj rozwodzić na temat fabuły. Jest identyczna co do joty z wersją zawartą w anime. Te same kolory ścian, wygląd bloków, świetnie dobrani aktorzy (no, mam pewne zastrzeżenie co do postaci Shina granej przez Matsuyamę - wydaje się on po prostu trochę za duży; oraz do postaci Nobu, inaczej go sobie wyobrażałam) muzyka fenomenalna - chociaż oglądając z popularnym tłumaczeniem aż miałam ochotę wziąć mazak w dłoń i popoprawiać błędy ort i gram albo też płakałam ze śmiechu czytając "Wszystko będzie good" albo tego typu rzeczy.
Co do filmu - podobał mi się.
Może jednak odrzucić całkowity brak jakichkolwiek emocji. Aktorzy odgrywają, ale nie grają. To się czuje. Niestety.
Nie mniej jednak nie uważam czasu za zmarnowanego. Polecam wiernym fanom Nan.
  • awatar Gość: Kurwaaa.! Uwielbiam to anime! ♥ Tylko właśnie nigdzie nie mogę znaleźć filmu w niecie. :'(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Alternatywna wersja serii telewizyjnej. Tym razem mamy okazję podążać śladami drugiego scenariusza Unlimited Blade Works, gdzie główne role w Wojnie o Święty Graal odgrywają Rin i Archer.

Anime jest z 2010 roku i trwa 107 minut.

Z tą pozycją spotkałam się już wcześnie, lecz dopiero teraz udało mi się ją zobaczyć. Archer to moja ulubiona postać z F/s dlatego też miałam lekkie "WTF" kiedy oglądałam tą kinówkę.
Ale od początku.
Zaczyna się podobnie do pierwszej serii lecz znacznie szybciej - co mi się akurat podobało.
Później...
Charaktery naszych bohaterów ulegają zmianie. Alternatywne zakończenie? Ba, całkiem nowa historia. Jest też wiele ciekawych momentów i głównie scen walki.
Grafika chociaż pozostała podobna, to jednak efekty są lepsze. Muzyka, bez zmian i bez zarzutu.
Zakończenie zastanawiające.
Fan może się zawieść jednak. Na tym, co się stać mogło i zapewne będzie chciał powrócić do starej serii.
Nie mniej jednak - polecam.
 

 
Właściwie krótka wstawka, wampiry na wesoło.

Anime jest z 2008 roku i trwa aż 3 minuty. Stanowi odcinek specjalny do serii Vampire Knight.

Sama nie wiem, co sprawiło, że za to się złapałam. Miałam przecież w końcu porzucić temat wampirów i żyć sobie dalej spokojnie w istnieniu świata mang i anime - ostatnio przeze mnie zaniedbanym.
Stało się jednak.
Nic odkrywczego.
Nie śmiałam się, chociaż miało być śmiesznie.
Niewarte zachodu.
Odradzam.
 

 
Po trzeciej wojnie światowej Japonia zostaje podzielona na dwie części. Pięć lat później organizacja przestępcza, Vischio, przejmuję kontrolę na zniszczonym miastem Toshima (dawne Tokio). Tam właśnie rozgrywa się krwawa gra zwana „Igura”. Młody Akira zostaje oskarżony o zabójstwo, którego nie popełnił. Pewnego razu odwiedza go w więzieniu tajemnicza kobieta, Emma. Obiecuję mu wolność, ale najpierw chłopak musi wziąć udział w grze „Igura” i pokonać jej króla zwanego Il­‑Re.
-Jocker92 Tanuki.pl

Anime jest nowe bo z 2010 roku, zawiera 12 odcinków po 24 minuty.

Na wstępie zaznaczę, ze gry nie znam, mangi nie czytałam i oceniam jedynie anime jako takie.
Tak więc:
Do 10 epka jest świetne, a potem? Chrystusie Miłosierny, jakie przekminy! Co autor brał że coś takiego wyszło to ja nie wiem.
Dlatego zakładam teraz wersję teoretyczną. 10 epek i nic więcej.
Postacie świetne, akcja wciągająca. Wszystko idzie powoli do przodu, przeciwności losu i głupoty przyjaciół zostają pokonane, no i oczywiście inne rzeczy też. Krew, krew i jeszcze więcej krwi. To mi się podobało.
W 11 jeszcze można było znieść to co zrobili i jakoś przyjąć do szarej wiadomości to co się stało. Mogło być dobrze. Ale zrobili że jest średnio, o ile nie źle. Ostatni odcinek. Niczego nie wyjaśnia – niczego nie tłumaczy – zapowiedź 2 serii? Oby nie, bo nie wiem co z tego wyjdzie.
Po za tym widać, ze w 12 odcinku już im się fundusze kończyły, patrząc że masz dźwięki walki, jęki bólu i maczania katany w mięsie, a tutaj kamerka idzie ci na piękne „kwitnące” miasteczko.
Grafika – ładna. Chociaż momentami obraz za ciemny, i te przyciemnienia na pół ekranu. Mogło to wynikać z kiepskiej jakości na jaką stać było moje łącze komputerowe ale mi się to nie podobało.
Ale muzyka majstersztyk. Zakończenia różne, czy mi się wydaje (chodzi mi o endingi).
Anime średnio odradzając polecam.
  • awatar Gość: Gówno. Jedyne co w tym anime jest dobre to muzyka i kreska.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
  • awatar Gość: Witam, bardzo fajny blog :) Zapraszam na www.urusai.pl , tworzony jest tam dział z recenzjami! Własnie poszukuja osób, które piszą recenzje anime, zachęcam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dwie dziewczyny, które dzieli praktycznie wszystko – z wyjątkiem miejsca zamieszkania, wieku i imienia – próbują ułożyć sobie życie w wielkim mieście.

Anime z 2006 roku zawiera 47 odcinków po 23 minuty każdy.

"Chcę abyś widziała we mnie silną kobietę. Bohaterkę tak dobrą, że nie może istnieć"

Podeszłam do tego anime za rozkazem czy też nakazem przyjaciółki. Początkowo błędnie zakładałam że to jest yuri, a za yuri jako takim nie przepadam… Tak więc Nana była dla mnie pozycją „można, ale kiedyś tam”.
Mieć ciastko pod nosem i go nie zjeść. Ah, to mogę być tylko ja~
Zacznijmy od tego, że Nana ma strasznie wolną fabułę, to też fani mocnych wrażeń proszeni są o opuszczenie pomieszczenia.
Akcja wciąga już koło 3/4 odcinka, to też jak przebrnie się do 5 można liczyć na to, że zostanie się wciągniętym przez Nanowatość..
Co jest urzekające w tym anime? Fabuła której nie da się streścić jednym zdaniem. Wiele wątków, które nakładają się na siebie nawzajem, to też jak się wejdzie w połowie anime albo będzie się skakało po odcinkach – można się pogubić.
Grafika prosta ale urzekająca.
Muzyka – Ah Cudo Cudo!
Postacie bardzo realistyczne, spokojnie można się odnaleźć w którejś z nich. Ale że książka telefoniczna to już inna sprawa.
Były momenty wzruszeń i nerwów, niewątpliwie. Jest to anime, które oglądane jest nie ze stoickim spokojem, ale emocjami! Działa na dusze człowieka, podobnie jak i mądre słowa w nim zawarte. Polecam.
  • awatar Annee: To ja, Tenma chan sory, że tak późno piszę ale mam nowego bloga ;p mam też jeszcze jednego o mandze, anime i nie tylko http://nagisa-chan.blogasek.pl/ A na Nane patrzałam ^^
  • awatar Gość: Lubię Uwielbiam Kocham. ! ! :D Wspaniałe anime.
  • awatar Gość: Baardzo lubie ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Posępne, a przy tym powabne blondynki z wielkimi mieczami polują na pożywiające się ludźmi potwory. Nierówny poziom i wiele mieszanych uczuć.

Anime z 2007 roku zawiera 26 odcinków po 23 minuty każdy.

Właściwie to nie wiem od czego zacząć. Od tego co mi się podobało czy od tego co mi się nie podobało? A może od ogólnego wrażenia?
Zacznijmy zatem od końca. Zakończenie jest otwarte. Wygląda tak jak gdyby miała być 2 seria. Czy będzie? Nie wiem, nie orientuje się.
I tak zło i występek musiały ustąpić przed mocą srebrnookich wiedźm Aż ciśnie się na usta. Niestety to prawda. To anime powinno oceniać się rozdziałami, momentami, scenami ale nie całością.
No nie, fabuła spójna, akcja wartka, postacie głębokie, muzyka nawet nie zła. Ale zakończenie? No i ten Riki czy jak mu tam. Taka baba z niego, a ona jest nim. Pomieszanie się ról. No aż ma się ochotę wsiąść ten jego mieczyk z którym się lansuje po scenerii i zdzielić go przez łeb. Można powiedzieć że do 25 odcinka oglądałam z zagryzioną wargą i zmarszczonym czołem. Lecz jak zaczął się 26 już wiedziałam jak się skończy, wyprzedzałam kwestie i zdarzenia. To naprawdę denerwuje.
De facto, anime miało potencjał, ale został on zmarnowany na całej linii.
  • awatar Woonder: Oglądałem całe anime i czytałem mange. I mogę powiedzieć, że manga trwa dalej, a ostatnie dwa odcinki anime mieszają w całym universum Claymore w żaden sposób nie nawiązując do oryginału (mangi) i żaden fan za nimi nie przepad...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Preludium do fabuły… A ponieważ nie znam mangi, mogę tylko zgadywać, czy nuta urwała się autorom z braku czasu, czy z braku pomysłu

Anime z 2005 roku zawiera 12 odcinków po 23 minuty

Swoją ocenę zacznę od zdania : Nie przepadam za Yaoi.
Mówię to z wysoko podniesioną głową i uśmiechem na ustach, więc co mnie skłoniło do zaliczenia tej serii? Zapewne nuda.
Zacznijmy od minusów.
-Zakończenie złe. Tak jak gdyby nie wiedzieli co już dalej zrobić. Próbowali wrzucić fragmenty komedii; oklepany pomysł z 11 odcinkiem. 12 odcinek który sprawia że kończysz serię z „WTF” na twarzy i nie wiesz w co ręce wsadzić.
-Minusem też jest pokręcony początek. Widz wpada w akcję, jak śliwa w kompot i nie wie co zrobić. Dlaczego jedni mają kocie uszka, a inni nie. Co się stało że Soubi czeka na chłopca. Zupełnie mu nieznanego.
No, chyba tyle. Teraz plusy
+Przez całą serię nie mogłam oderwać wzroku od kreski, naprawdę genialna wraz z efektami i głębią obrazu daje wspaniałe wrażenie i chociaż dlatego warto oglądać to anime.
+Fabuła w całokształcie mimo wszystko też nie jest najgorsza. Jednak nierozwiązana zagadka może nieco irytować.
+Nie banalne i nie płytkie postacie
+Genialna ścieżka dźwiękowa
De facto seria warta zaliczenia, nawet, jak się nie przepada za yaoicami. Polecam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Opowieść o pewnej niespodziewanej podróży… Seria zdecydowanie za krótka, ale mimo to dobra

Anime z 2008 zawiera 10 epizodów po 24 odcinki każdy

Sama nie wiem co mnie podkusiło do zapoznania się z tym tytułem. Nuda? Prawdopodobnie. Anime choć krótkie już od 1 epizodu wywołało u mnie zgagę. Dziwna kreska momentami odstręczająca, szybka akcja, momentami za szybka (jak dla mnie) no i nadpobudliwość głównej bohaterki, takie ADHD z kucykami.
Jednak się oglądało, nigdy nie skreślam tak krótkich serii i jestem gotowa nawet przeboleć ale zobaczyć.
Wraz z ilością odcinków jakie się „zaliczyło” anime przybiera sensu a nawet, potrafi podnieść na fotelu. Sprawić że jak dziecko zaciśniesz pięści w dłoń i ogólnie. Przyjemne anime.
Chociaż zakończenie ma wiele do życzenia. Rozwiązanie fabularne problemu z trójkątem – banalne. Wątek pedofilii (ale to tylko z mojego punktu widzenia po tym jak przeliczyłam sobie wiek głównych bohaterów) no i nie rozwinięcie fabuły. Wyglada tak, jak gdyby miała być II seria, ale czy będzie? Cóż, kto tam ich wie.
 

 
Rok: 2010
reżyseria: Edgar Wright
scenariusz: Michael Bacall, Edgar Wright
premiera: 27 lipca 2010 (Świat) 2010-07-27
produkcja: Kanada, USA, Wielka Brytania
gatunek: Fantasy, Komedia, Przygodowy, Romans

Film powiem przypadkiem trafił w moje łapki i podeszłam do niego bardzo entuzjastycznie. Lubię Michaela Cera który wcielił się w rolę tytułowego Scott'a.
No, ale ocena na końcu. O czym film?
Mamy chłopaka basistę jednego z małych zespołów amerykańskich grających rock. Ma młodą dziewczynę, Chinkę, która pod wpływem jego muzyki z grzecznej dziewczynki staje się psychofanem.
Naturalnie, że nasz Scott nie jest zadowolony ze swojego życia, zwłaszcza kiedy przyśniła mu się piękna nieznajoma, a zaraz potem, w świecie realnym zawitała pod jego drzwi.
Nie zrywa on natychmiast ze swoją młodą dziewczyną, a chodzi już z drugą walcząc na śmierć i życie (dosłownie) z Ligą Złośliwych Byłych wyżej wymienionej laski, by zdobyć ją całkowicie dla siebie.
Zero fabuły innymi słowy.
Jak na komedię, to mogliby się bardziej wysilić, gdyż życie Scotta czasem przypomina grę komputerową aniżeli prawdziwe kłopoty doczesne.
Podsumowując - film mi się nie podobał.
Jedyne co zasługuje na uwagę to efekty specjalne, ale na samej śmietance człowiek nie wyżyje, co nie?
 

 
http://kuroshitsujirpg.mojeforum.net/

najlepsze forum o tematyce Kuroshitsuji RPG w necie.

Zarejestruj się i zagłęb w mrocznej, wiktoriańskiej Anglii!
Razem z aniołami, demonami i żniwiarzami
rozwiązuj zagadki, trop morderców, odkrywaj tajemnice!
Pamiętaj jednak, że jednoznaczne dobro i zło nie istnieje,
a nic nigdy nie jest tym, czym się wydaje...


Najszybciej dostarczamy najświeższe informacje dotyczące Kuroshitsuji!
Zapraszamy również do dyskusji!
 

 
Czy jest możliwe, aby w roku 2010 powielać stare schematy? Jak najbardziej – i to ze szkodą dla anime, które posiadało potencjał.

Anime jest z 2010 roku i zawiera 13 epizodów po 25 min każdy.

Na anime trafiłam przypadkowo, ot, zaciekawiło mnie słowo „baka” w tytule. Omyłkowo pomyliłam różowo­‑wlosą bohaterkę z postacią z innego anime i zaciekawiona: zerknęłam.
Nie żałuję, na chwile jesiennej depresji anime dobrze łagodzi nerwy, wycisza umysł i poprawia humor. Tak banalny, ze aż śmieszny, momentami zboczony humor wywołuje uśmiech na zmęczonej twarzy. Sielankowe problemy bohaterów relaksują, a przyjemna i ładna kreska połączona z płynnymi ruchami jak i ciekawymi efektami specjalnymi – koi nerwy.
Akcja toczy się spokojnie, każdy odcinek opowiada o czymś innym, jednak wszystko tworzy jedną, wielką, wspólną całość. Naprawdę, na poprawę humoru i nastroju, polecam.
Ale o czym jest to anime? Cóż, ogólnie rzecz ujmując kolejne anime o szkole. Ale wyjątkowej.
Uczniowie tej szkoły podzieleni są na klasy. Od A - najlepsi do F - najgorsi. W szkole istnieje system oceniania zwany BEP polegający na wyzywaniu się klas wzajemnie i tworzeniu małych chibi wersji uczniów z siłą odpowiednią punktom zdobytym na egzaminach. Miłość, walka, rywalizacja, komedia, zboczenie, siostra. Czego chcieć więcej? Nie zabrakło nawet dużych cycków.
Polecam.
 

 
Dwie małe dziewczynki, wiejski dom i duchy lasu. Pełen ciepła i uroku, całkowicie bezpretensjonalny film dla dzieci.

Anime jest z 1988 roku i trwa aż 90 minut. Kolejna kinówka ze świata Ghibli

Nie wiem dlaczego, ale zabierałam się za ten film dość długo. Zbierałam się i zbierałam i w końcu się zabrałam.
Anime opowiada bardzo ciekawą i wzruszającą historię. Szczerze, prosto z życia wziętą, choć i tak, jak zawsze (mając do czynienia z filmami dla dzieci) postacie są tylko i wyłącznie dobre. Szlachetny ojciec, kochana babcia, biedna matka, troskliwa starsza siostra i rozwydrzona młodsza.
Nie jednak to tutaj mamy oceniać a całokształt. Anime podobało mi się, de facto, chociaż są lepsze produkcje tej firmy. Nie mniej jednak zapada w pamięć przyjemna historia z pogranicza snu i jawy. Momentami nieco nudna fabuła jest uzupełniania muzyką albo obrazem. Trochę za dużo krzyku, ale w końcu mamy do czynienia z dziećmi, a dzieci zwykle krzyczą. W takim razie anime warte zaliczenia
  • awatar Kaileena: Totoro! <3333
  • awatar Gość: Przypominają się czasy jak się było dzieckiem...
  • awatar żelazo: tootoooroooo xD mi isę podobało, ale mój brat czteroletni olał bajeczke =.='
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hei i Yin uciekają przed Syndykatem, czyli czteroodcinkowy dodatek, który spokojnie mógłby być początkiem drugiej serii.

Anime z 2010 zawiera aż 4 odcinki po 25 minut każdy

Akcja osadzona jest między I a II serią, wyjaśnia jak Yin trafiła w złe łapska, kim jest Izanami i pogłębia związek (tylko dla fanów partingu Hei x Yin) głównych bohaterów.
Dobre połączenie, aż szkoda że nie wyszło to chronologicznie, byłoby wszystko bardziej logiczne i poskładane. Osobiście uwielbiam Yin i Hei, ten parting jest udany i pasujący do siebie. Kiedy oglądałam II serię miałam małe WTF, co mi się nie podobało. Cztery krótkie odcinki wszystko wyjaśniły. Grafika dorównuje swoim poprzednikom, można powiedzieć nawet, że I serii (moim zdaniem II jest gorsza). Mamy bohaterów nowych, jak i starych, wspomnienia wyjaśnienia, miodzio. Podoba mi się. I nie ukrywam tez łzy kołatającej się na końcu ostatniego odcinka i żalu oraz świadomości że "wiem jak to się skończy". Bądź co bądź sceny pełne dramatyzmu i wzruszenia oraz trzymająca w napięciu fabuła. Podobało mi się.
  • awatar Gość: Chyba moja ulubiona część
  • awatar Miyoshi. ♥: Ta baba w zielonych przypomina mi Miyo Takano skrzyżowaną z C.C.
  • awatar enisha: o fajnie że znów dajesz recenzje, bo dawno Cię nie było (;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Zupa z trupa, pizza ze śmietnika, i spleśniały ser. Ja to wszystko zjem, z nikim nie podzielę się" - Jak przyjaciółka mi to zaśpiewała to pierwsze skojarzenie. Nie moja wina. No ale przechodzimy do rzeczy

Anime z 2010 roku zawiera 12 epków po 23 minuty każdy,

Przepis na zupę z trupa:
Znaleźć wielkie miasto z kupą ludzi – najlepiej do tego nadaje się Tokyo. Wlać litr wody i postawić na ogniu. Dodać do tego kilka pistoletów, dobrych karabinów, włócznia doda pikanterii a wyborowa katana ostrości naszej potrawie. Głównym daniem będą cycki, cała kupa cycków. W anime właściwie nie ma baby z małymi cyckami. Mamy ideał kobiecości, piękne, zgrabne, cycate, z bronią w rękach. Do tego kilku mężczyzn którzy są w cyckowym raju. Wszystko byłoby piękne i ładne, prawie hentai, gdyby nie fakt że po za wielkimi cyckami do potrawy trzeba dodać dwa, może trzy tuziny zombie. W końcu to one mają stanowić zaprawę i wszystko co najlepsze w tej serii.
Mówię bez bicia, mangi nie czytałam, anime oglądałam z zapartym tchem, chociaż jestem dziewczyną – lubię cycki. Kilka śmiesznych scen, tragicznych wizji zombie apokalipsy, standardowy obraz świata pełnego zombie. Jakie plusy? Mało kiedy w seriach poświęconych takiej a nie innej apokalipsie mamy zombie dzieci, tutaj są. Po za tym przewidywalność ludzi, zaistniałe sposoby walki z zombie. Taki mały przewodnik surwiwalowy podczas zombie apokalipsy. Jednak cały czas cycki zombie i broń. Jednak nie moja wina że w tym anime nie widzę nic więcej. Kreska – genialna. Efekty – dobre, muzyka – trzeba ściągnąć, postacie – prawdziwe (czasem wyidealizowane szczególnie w ostatnich odcinkach, ale!)
De facto anime w ocenie kobiety lubiącej cycki, broń i zombie 7/10.
Ponoć ma być OVA… Albo II Seria.. Pożyjemy, zobaczymy
  • awatar Gość: Kocham to anime. :*
  • awatar Gość: Ma być ponoć 2 seria
  • awatar Gość: jedne z moich fav anime :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ona, on i wieloletnia rywalizacja… Czyli zwariowana komedia shoujo, będąca najczystszą przedstawicielką swojego gatunku.

Anime z 2008 roku zawiera 24 odcinki po 24 minuty

Cóż, nigdy nie przypuszczałam że może spodobać mi się taka seria, chyba dziwaczeję na starość. Nie mniej jednak anime udane. Kreska dobra, choć nie przepadam za wydłużonymi postaciami. Muzyka dobra, szczególnie piosenki późniejsze śpiewane przez postacie. Op i Ed tez b, dobry. Dalej, fabuła. Prosta, romantyczna, ciekawa. ładne dziewczęta i ładni chłopcy, przyjemne związki i ciekawe połączenia. Naprawdę, podobało mi się to proste i delikatne anime, relaksujące i mimo wszystko, trzymające w napięciu. Oczywiście trzeba wpierw przetrwać do mniej więcej 3 epka aby zostać wciągniętym przez tę produkcję.
  • awatar Gość: W sumie obejrzałam całe. Ale nie byłam tym zachwycona. :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tym razem grupa dziwaków Ryougo Narity chętnie oprowadzi Was po jednej z dzielnic Tokio – Ikebukuro. Zapraszamy!

Kolejne anime z 2010 roku zawiera 24 epki po 25 minut każdy.

Cóż można powiedzieć o tym anime? Niewątpliwie ma swój klimat, kreska jest dobra, wiele wątków które nie do końca zostały wyjaśnione – i to mi się nie podoba.. Ostatni odcinek nie zamyka wszystkiego co zostało otwarte, zatem widz (przynajmniej ja tak miałam) pozostaje w stanie nie całkowitego spełnienia.
Jednak reszta… cóż... naprawdę anime ma u mnie wielki plus, szczerze nie myślałam że będzie taka fabuła, albo raczej tyle fabuł, gdyż nie mozna powiedzieć że to anime kręci sie dookoła jednego wątku. Każda postać jest głębsza, z każda spotykamy sie lepiej i lepiej ja poznajemy przez sorię wielu epizodów. Anime warte zaliczenia
  • awatar Gość: Jedno z lepszych anime jakie znam
  • awatar dwadziennie: Fajne jest to anime, najbardziej lubię tego kolesia, który rzuca automatami:) Polecam Baccano!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Odrobina goryczy w tej słodyczy - czyli jak trzymać widza w napięciu by potem wsadzić mu palec do kontaktu.

Anime z 2010 roku i zawiera 12 epków po 24 minuty każdy.

Ja osobiście nie wiem co myśleć o tym anime teraz. Owszem, na ocenę powinno składać się wszystko, od przejść wcześniejszych, przez grafikę, kreskę, dźwięk, fabułę, pokaz postaci, a ostatni odcinek dopiero na końcu.
Nie mniej jednak, do 11 odcinka anime zasługuje co najmniej na 10 pkt w skali 10. Jestem jednak osobą która łudziła się nadzieją, naprostowania fabuły na ciąg dalszy mangi… Łudziła się, tak (mam tutaj na myśli genialny cyrk). Po 12 odcinku moja szczęka była niżej kolan, w oczach łzy i buzująca wściekłość w żyłach. Jak oni w ogóle mogli coś takiego zrobić! Nie podoba mi się zrealizowany pomysł ... (spojl: Ciel demonem, phef! Przecież on nawet dziwnie wyglądał z tym okiem! I jeszcze Seba, 4 ever n ever with Ciel… )Nie, to zbyt straszne aby było prawdziwe. Nie abym miała coś nie tak do tego partingu, lecz on był właśnie taki ładny kiedy pozostał na granicy miłości platonicznej, pragnienia duszy i w ogóle… Przez zakończenie, anime straciło u mnie aż jeden punkt. Dlatego ogólna ocena to 9/10.
Co zaś się tyczy 13 epka. Ma wyjść ponoć OVA, coś jak Szekspir po pierwszej serii.. Na temat Kuro III są na razie plotki i domysły, oby tego nie robili…
  • awatar song: @Rika Yoshioka リカ吉岡: \noo
  • awatar Gość: Tsia, przegięli.
  • awatar Rika Yoshioka リカ吉岡: Według mnie zepsuli całkowicie Kuro tą drugą serią.. Robiona pod publikę, dla kasy. Kuro straciło swój charakter przez nią, więc najzwyczajniej udaję, że drugiej serii nawet nie ma.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kontynuacja przygód ekipy Black Lagoon Company, czyli kolejnych dwanaście odcinków sensacyjnej akcji non­‑stop.

Anime z 2006 roku zawiera 12 odcinków po 24 minuty każdy

Znacznie lepsze od 1 serii, jednak bez jej znajomości nie zrozumie się wielu wątków. Tutaj widać poprawę, ciekawe rozwiązania, serie niemal się wchłonęło, to dobrze ponieważ nie męczył się człowiek oglądając. Po za tym dobre zakończenie wszystkiego podsumowanie i otwarty finał, właściwie to mogłaby być 3 seria ich przygód, nie obraziłabym sie. No i Balalajka, ją chyba najbardziej lubię x3
Właściwie to już jest, ale to swoją drogą.
Tutaj najbardziej podobał mi się epizod o bliźniętach oraz - co dziwniejsze, cała akcja w Tokyo. Polecam
  • awatar Gość: nie jestem jakąś super fanką mangi , ale gdy nie mogłam zasnać , przerzucałam kanały, przytrafiło mi się właśnie to anime. powiem ci, że nieżłe ^^ trochę ostre xD oglądąłam odcinek z bliźniakami, koniec był taki.. dziwny..tajemniczy..zarazem wzruszający..nie wiem jak to określić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ponura, ale fascynująca wycieczka w rzadko odwiedzane przez turystów mroczne zakątki Azji Południowo­‑Wschodniej, powiązana z tylko trochę podkolorowanym obrazem najciemniejszych stron ludzkiej natury.

Anime z roku 2006 zawiera 12 epizodów po 24 minuty każdy.

Dobra seria, lecz do ideału trochę brakuje.
Najpierw jednak wstęp: szczerze podchodziłam do tej serii jak sójka wybiera się za morze, w końcu jednak obejrzałam (być może dlatego że nie miałam nic innego do roboty), nigdy bym nie przypuszczała, że na tle eksplozji, krwi, wybuchów i banalnych w swej prostocie strzelanin, można opisać tak wspaniała fabułę.
A była ona taka. Pewien Japończyk chcąc nie chcąc już w pierwszym odcinku jest skazany na życie jako "dostawca" mniej oficjalny. Firma kurierska między mafiami, ot, cała fabuła.
Właściwie nie było odcinka który by mi sie nie spodobał, a było nawet takich, które mnie zachwyciły. Opening majstersztyk, prosty, a taki dobry! Zatem co mi się nie podobało? Trudno to określić, niby wszystko jest na swoim miejscu, tam, gdzie być powinno, jednak… Właśnie, czegoś mi brakuje… I to strasznie, niestety nie jestem teraz w stanie powiedzieć co to u diabła jest…. Czegoś ewidentnie brak, może większej fabuły, a nie epizodów? Kto wie, kto wie, nie mniej jednak ten pyszny i smakowity torcik nie ma wisienki. A szkoda

<object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/in4TdjUsCOs?fs=1&;amp;hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param></object>